Dobrich 2010.04.28 110 km

In Dobrich I found a really cheap place to stay (16 Lev) – you would probably call it a Youth Hostel if they had the license. But that’s impossible with the hygiene standard:) Other than that the place felt really cosy. The owner offered me a gift, too. I got a glass with Bulgarian popstar making publicity for watermelons – yeah, you guessed right the attributes she was using to encourage you – no finesse but a real souvenir:)
I had a nice evening watching a football game (Barcelona vs. Inter Milan) with a bunch of electrical company workers; one of them kept on asking if I had a sister – I don’t want to know why).

***

W Dobrichu udało mi się znaleźć tanie miejsce noclegowe (16 Lev) – coś na kształt schroniska młodzieżowego, tyle że niespełniającego wymogów sanitarnych… Poza tym było bardzo przyjemnie, wręcz rodzinnie. Od właściciela otrzymałem prezent w postaci szklanek stanowiących element kampanii promującej spożywanie arbuzów, skarbu narodowego Bułgarii, zdobionych wizerunkiem lokalnej gwiazdy muzyki pop, eksponującej inne skarby w celach promocyjnych właśnie. Mało tu finezji, za to jako pamiątka – bezcenne!
Spędziłem miły wieczór, oglądając mecz Barcelona – Inter w towarzystwie monterów instalacji elektrycznych. Jeden z nich wciąż się dopytywał, czy mam siostrę. Nie chcę nawet wiedzieć, dlaczego…

Leave a Comment

Your email address will not be published.