Cambodia, 2020.02-03 part 1: Poipet, Battambang

First Contact // Pierwszy kontakt

Cambodia welcomes me with a slight disorder (btw, the rumours about border officers trying to charge for “express” visa service have proven to be true; my non-express service took around 5 minutes though), omnipresent in side roads of Poipet border town (make sure to stray away from the main road for a while, to witness how everything is being constructed and overconstructed in anticipation of future tourist invasion).

Those thick lines on the map look trustworthy… And they kind of should, however, most of those roads are under (re)construction, which will not only slow you down but also throw a lot of dust in your face…

//

Kambodża przywitała mnie lekkim rozgardiaszem (przy okazji sprawdziły się pogłoski o nienachalnym, acz obecnym zwyczaju dopraszania się o uiszczenie dodatkowej opłaty za “ekspresowe” wystawienie wizy na przejściu granicznym; moja nieekspresowa usługa zajęła jakieś 5 minut), utrzymującym się wciąż w zakamarkach przygranicznego miasta Poipet (warto zboczyć z głównej drogi, przecinającej je na pół i obejrzeć, jak wszystko nagle się buduje, przebudowuje i nadbudowuje, w oczekiwaniu na przyszłą inwazję turystów).

Na mapie grube linie, oznaczające główne drogi, wzbudzają zaufanie. I właściwie zasłużenie, pominąwszy fakt, że większość z tych dróg jest tworzona albo przetwarzana, co skutkuje częstymi przewężeniami, spowolnieniami i wszechobecnym kurzem…

Battambang

First stop for real – Battambang. Here I find the almost dry Sangker river (they weren’t joking about dry season! Tourist boats that connect with Siem Reap can hardly pull through, grinding against the shallow bottom; it is plain to see that the river banks are being redesigned and remodelled too, which results in a huge mess), a couple of temples (including the most famous one – Ek Phhom, older than Angkor Wat), market places… And the most surprising accommodation in Lucky Hostel, where the low price includes… a swimming pool, neatly hidden in the reception area!

I am also lucky to meet one very kind family who invite me to their house in the suburbs. I stay there for a couple of days, touring the area, experiencing the slow and hot villagey-farmerey life…

//

Pierwszy prawdziwy przystanek… Battambang. A w nim prawie wyschnieta rzeka Sangker (pora sucha jest naprawdę sucha! Turystyczne łodzie, kursujące do Siem Reap ledwie wyrabiają, szorując tu i ówdzie po dnie; widać również, że jesteśmy w środku procesu przekonstruowania nabrzeża, co owocuje straszliwym rozgardiaszem), parę świątyń (w tym ta najsłynniejsza, Ek Phnom, starsza od kompleksu Angkor Wat), targowiska… I najbardziej zaskujący budżetowy nocleg w Lucky Hostel, w cenie którego jest… basen, sprytnie ukryty tuż przy recepcji!

Mam też szczęście trafić na przemiłą rodzinę, która zaprasza mnie do siebie na przedmieścia. Zostaję tam parę dni i jeżdżę po okolicy, doświadczając powolnego i upalnego życia farmersko-wioskowego…

Leave a Comment

Your email address will not be published.