South Africa, 2018.05

My trip to South Africa was more of a time-travel as I was visiting a friend from long ago, hence this time I did not experience awesome wildlife and exoticism etc. but I think I will make up for it next time I visit this country:)

This time, though, while in SA (Hibiscus Coast and around Cape Town mostly) I managed to spot some semi-exotic and semi-wild wildlife – deers of all sorts, monkeys, seals and penguins… And I also met some interesting people – stoned and talkative employees and guests of a hostel in Cape Town, buskers, small time crooks and muggers, a Polish priest, Mrs Irena (aged 90+) with lots of stories about her soviet era deportation, I was lucky enough to take part in Zulu wedding (I was called as an emergency cameraman as the local “videofilming” company failed to deliver)… All in all, a fruitful trip, with lots of things to think about, especially regarding interracial relations. I keep processing that issue in my head and I still can’t understand how people manage to live in such isolation – the whites are desperately scared of the blacks and – if they can only afford it – they enclose themselves with high walls surrounding their mansions and keep complaining every time they need to to deal with the blacks (whose accommodation standards are much lower) for whatever reason, which doesn’t stop them from hiring them as housemaids and handymen …and complaining constantly about the quality of their service. You have black and white people standing in separate queues to get to the doctor, with separate waiting rooms – and guess which waiting room has a higher standard? On the other hand, the government is favoring black people in universities and manager posts – which seems to be not working out so great for the economy. And everybody is afraid of going out in the evening due to high crime rates… Everybody was warning me about it but luckily I had no such experience… Except for my very last day when I was flying out from Cape Town. There were some crooks around trying to convince me to visit an ATM together. And one desperate fellow that walked up to me in plain sight trying to extort money from me telling me “not to force him to become a criminal, I have two kids etc.” I heard this kind of phrasing elsewhere, too: there are all sorts of local entrepreneurs trying to blackmail tourists by telling them that if they weren’t selling these bottles of water or training those seals, they would turn criminals. And a sensitive white tourist wouldn’t want such a bad thing to happen to the local, right?

***

Moja podróż do RPA była bardziej podróżą w czasie, bo odwiedzałem starego znajomego, zatem tym razem nie zaliczyłem ekstremalnych wrażeń związanych ze spotkaniami z wielkim zwierzem i egzotyką itp., ale myślę, że nadrobię to przy okazji następnej wizyty:)

Tym razem, podczas pobytu w RPA (głównie Hibiscus Coast i okolice Cape Town) udało się zobaczyć umiarkowanie dzikie zwierzęta – jelenie różnego typu, małpy, foki i pingwiny… Poza tym spotkałem parę ciekawych osób – wiecznie upalonych i rozgadanych pracowników i gości hostelu w Cape Town, ulicznych muzyków, oszustów i oszuścików, polskiego księdza, Panią Irenę (90+) wspominającą radzieckie czasy zesłania i tułaczki po świecie, zakończonej zakotwiczeniem w RPA, miałem okazję uczestniczyć w zuluskim weselu (które awaryjnie dokumentowałem, bo lokalna firma “videokamerująca” nawaliła)… Ogólnie, owocny wyjazd, z materiałem do przemyśleń, zwłaszcza w zakresie stosunków międzyrasowych. Wciąż mielę ten temat w głowie i wciąż nie pojmuję, jak ludziom udaje się żyć w takiej izolacji – biali trzęsą portkami przed czarnymi i – jeśli tylko mogą –  zamykają się w rezydencjach, ogrodzonych wysokimi murami i narzekają przy każdej okazji, gdy muszą coś załatwić z czarnymi (którzy mieszkają zdecydowanie skromniej), co nie przeszkadza im zatrudniać ich w charakterze pomocy domowej, oczywiście przy ciągłym narzekaniu na jakość wykonywanej przez czarnych pracy. Do lekarza pacjenci ustawiają się w dwóch kolejkach – białej i czarnej, z osobnymi poczekalniami – i zgadnijcie, która z nich jest o wyższym standardzie? Z drugiej strony rząd stara się faworyzować czarnych przy przyjmowaniu na studia a także przy obsadzaniu wszelkich stanowisk kierowniczych, co ponoć nie odbija się zbyt korzystnie na stanie gospodarki. Wszyscy za to boją się chodzić po zmroku, ze względu na wszechobecną przestępczość… Przed przestępczością byłem ciągle i przez wszystkich ostrzegany, całe szczęście udało mi się uniknąć problemów – poza dosłownie ostatnim dniem przed wylotem, spędzonym w Cape Town, gdzie paru cwaniaczków próbowało mnie namówić na wspólną wizytę w bankomacie a jeden typ próbował w biały dzień wydusić ode mnie pieniądze tekstem typu “nie zmuszaj mnie, żebym zrujnował sobie życie, stosując przemoc, mam dwójkę dzieci itd.”. Formułę tę słyszałem zresztą gdzie indziej, wiele osób próbuje wyciągać od turystów kasę, oświadczając, że gdyby nie to, co robi (sprzedaż wody, tresura fok itd.), to musiałby być przestępcą. A wrażliwy biały turysta nie chce przecież sprowadzać biednego miejscowego na złą drogę, prawda?

Bushbuck Lodge video:

Peter John Batho performing in the station:

Leave a Comment

Your email address will not be published.