2012/13 Thailand, Lopburi

Another stop on the way is Lopburi – a little town where you can stop for a day, not necessarily longer than that. There is a couple of wats to be found here but it’s not them who make the biggest tourist attraction. The most important are the macaques. They have taken over Wat Phra Prang Sam Yot temple and the streets around. In theory, the monkey problem could be dealt with easily but the Thais – real Buddhists – don’t want to harm the animals so they just put grids over the windows, drive the monkeys away with sticks, shoot them with catapults (they never actually aim at the animals)… All in vain, the monkey invasion continues…

I happened to witness a celebration in memory of former local ruler, founder of the biggest temple in the town – Wat Phra Si Ratana Mahathat. First the local students painted religious images on a very long roll of canvas, then marched the streets exhibiting the work of art (they managed to get some monkeys interested, too) and decorated the mentioned temple with the painting. And in the evening a religious ceremony was held.

It is in Lopburi railway station that I met Kris, the crazy artist, who got on the wrong train and, while waiting for the right one, drew my portrait on a T-shirt that he was so kind to offer me…

/

Kolejnym przystankiem na mojej trasie jest Lopburi – miasteczko, w którym warto zatrzymać się na jeden dzień, niekoniecznie dłużej. Jest tu parę watów, ale to nie one stanowią największą atrakcję. Najważniejsze są makaki. Opanowały całkowicie świątynię Wat Phra Prang Sam Yot i jej okolice. Teoretycznie z małpim problemem można by sobie łatwo poradzić ale Tajowie – głęboko wierzący buddyści – nie chcą krzywdzić zwierząt, więc montują kraty w oknach, odganiają małpy patykami, strzelają (nigdy nie celują tak, by je trafić!) z proc… Na nic to się zdaje, małpia inwazja wciąż postępuje…

Przypadkiem załapałem się też na święto ku czci dawnego lokalnego władcy, fundatora najgłówniejszej świątyni w mieście – Wat Phra Si Ratana Mahathat. Najpierw miejscowa młodzież wymalowała na na arcydługiej beli płótna obrazy religijne, potem przeszła z nimi przez centrum miasta (wzbudzając zainteresowanie małp) i udekorowała tymże płótnem rzeczoną świątynię, w której wieczorem odbyło się uroczyste nabożeństwo.

To ta dworcu w Lopburi właśnie spotkałem Krisa, szalonego artystę, który pomylił pociągi i, dysponując nadmiarem wolnego czasu, narysował na sprezentowanym mi podkoszulku mój portret…

Wat Phra Prang Sam Yot

Loads of fun for tourists – unless until the macaques that roam the temple get their hands on the backpacks. It is best not to carry any food in and take a stick from the ticket office guys. You can also hide inside the temple (and watch the bats hanging from the ceiling inside).

Mnóstwo frajdy dla turystów – do czasu, gdy spacerujące po świątyni makaki nie zaczną się dobierać do plecaków. Najlepiej nie mieć ze sobą żadnej spożywki i pobrać w kasie kijek do odganiania wredot. W akcie desperacji można się schronić wewnątrz świątyni, w którym to wnętrzu królują z kolei drzemiące nietoperze.

Wat Phra Si Ratana Mahathat

Located in this temple, dated as 14th century (though there are some controversies; some claim it existed already in 12th century), is probably the first really Thai (as opposed to Khmer) prang, built right after becoming independent from Angkor.

W świątyni tej, datowanej na XIV w. (choć niektórzy twierdzą, że sanktuarium to istniało już w XII w.), znajduje się prawdopodobnie pierwszy prawdziwie tajski (a nie khmerski) prang, zbudowany zaraz po uwolnieniu się z orbity wpływów Angkoru.

Leave a Comment

Your email address will not be published.