2012/13 Thailand, Chana

Deep south, very Muslim. In these parts of the country religious and political conflicts are not rare. The Muslim minority (who makes a majority in the South) wants to split from Thailand; hence the presence of fully armed troops in railway stations as well as inside the trains.

I was invited to Chana by Sudiman, a friendly guy met on a train. Riding his scooter together we attract many curious eyes. I am introduced to the family and to a bunch of kids who enter Sudiman’s house without knocking (nobody closes their doors here, everybody is welcome). Apart from my host nobody here speaks English so our communication is limited to gestures and drawings. Drawings, or to be more precise – portraits that I made, made everybody draw closer with Sudiman’s buddies, who show me their own personal technique of making low-relief in mirrors.

To już głębokie południe, w zdecydowanej większości muzułmańskie. W tych rejonach na tle religijnym i politycznym co jakiś czas wybuchają zamieszki – muzułmańska malajska mniejszość chce oderwania się od Tajlandii; stąd obecność uzbrojonego po zęby wojska na stacjach kolejowych i w pociągach.

Do Chana zaprosił mnie Sudiman, sympatyczny gość poznany w pociągu. Jeżdżąc jako pasażer na skuterze nowo poznanego kolegi robię furorę na mieście jako jedyny biały. Zostaję przedstawiony rodzinie i chmarze dzieciaków, która bez pytania ładuje się Sudimanowi do domu (nie ma tu zwyczaju zamykania drzwi, wszyscy są zawsze mile widziani). Oprócz mojego gospodarza właściwie nikt nie mówi tu po angielsku, stąd nasza komunikacja sprowadza się często do gestów albo rysunków. Rysunki, a konkretnie wykonane przeze mnie portrety, zbliżają mnie z kumplami Sudimana, którzy z kolei prezentują mi opracowaną przez siebie technikę płaskorzeźbienia na lustrach.

Leave a Comment

Your email address will not be published.