Changsha, 2010.10.06

Fei is flying away, me too. But I’m going in a different direction. Encouraged by Fei’s lovely cousin who also offers to accompany me, I head for the beautiful Yunnan province. On the way we have 10-hour stopover in Changsha where we do a little bit of sightseeing. We focus mostly on the park located on the hills around the city. You can get some great views up there – mostly on the concrete jungle that is Changsha. But it’s not that view that draws everybody’s attention – everybody keeps staring at me and on … the bunch of twenty students from different parts of Africa, who chose to have a stroll that very moment. Our walk together seems to be very impressive for the passers-by. Moreover, one of the guys speaks perfect Chinese – unbelievable!

 

***

 

Fei odlatuje, ja również – choć w zupełnie innym kierunku. Za namową sympatycznej kuzynki Feia, która podejmuje się również dotrzymania mi towarzystwa, wybieram się do słynnej z racji swego piękna prowincji Yunnan. Po drodze zaliczamy przesiadkę w Changsha. 10-godzinny postój przeznaczamy na zwiedzanie miasta, a zwłaszcza parku porastającego okoliczne wzgórza. Z ich szczytu roztacza się imponujący widok na gąszcz wieżowców tworzących miasto. Nie ten widok jednak stanowi największą atrakcję – wszyscy wgapiają się w moją własną osobę oraz … paczkę dwudziestu studentów i studentek z najróżniejszych zakątków Afryki, którzy właśnie wybrali się na spacer. Nasza wspólna przechadzka wzbudza nie lada sensację… Ponadto jeden z nowopoznanych kolegów posługuje się perfekcyjnym mandaryńskim – o la Boga, świat się kończy!

Leave a Comment

Your email address will not be published.