Tehran, 2010.08.22

Today is the first day we will spend on sightseeing in the capital city. Apart from staring at façades of buildings (impressive post museum and its surroundings) we also decide to invest half a dollar in visiting the National Museum (hiding in the shadow of the huge Museum of Islam, built during the revolution). Inside we find many fascinating objects from thousands of years ago – official documents carved in stone, everyday use objects, statues, jewellery… Too bad that most of the archives has been sold by the “revolutionaries” to foreign countries.

And in the evening – as usual – a night train, this time heading to Esfahan, this time dirty and cramped, with mixed sex compartments and with a stinking fellow-traveller and a controller checking whether the boy and the girl travelling next to us are really brother and sister.

 

***

 

Dziś pierwszy dzień, który możemy w spokoju poświęcić na zwiedzanie stolicy. Oprócz gapienia się na fasady paru gmachów (imponujące swoim dostojeństwem muzeum poczty i jej okolice), postanawiamy zainwestować po pół dolara na zwiedzanie Muzeum Narodowego (kulącego się w cieniu wielkiego Muzeum Islamu, postawionego już za czasów rewolucji). Wewnątrz mnóstwo interesujących eksponatów sprzed tysięcy lat – oficjalne dokumenty wykute w kamieniu, przedmioty codziennego użytku, posągi, ozdoby… Szkoda tylko, że większa część zasobów muzeum została przez islamskich „rewolucjonistów” rozprzedana innym krajom.

A wieczorem – tradycyjnie – nocny pociąg, tym razem do Esfahan, tym razem brudny i ciasny, z przedziałami mieszanymi, damsko-męskimi, z arcyśmierdzącym współprasażerem i kanarem, sprawdzającym, czy dziewczyna i chłopak siedzący obok, to aby na pewno rodzeństwo.

One Reply to “Tehran, 2010.08.22”

Your email address will not be published.