Esfahan, 2010.08.23

Esfahan

In Esfahan we check out the Imam Square and all things around it – both mosques built here amaze us, in two different ways. The Shah mosque – is immense and its acoustics is unbelievable (if you place yourself right, you can hear the echo of a rustling banknote; a fat mullah wandering around shows us this trick); the other one – Loftollah – has the quaint and intimate feel that facilitates contemplation. And those psychedelic patterns on the ceiling!

We have a walk through the bazaar surrounding the square (it is said to be the second biggest in the world after Tian’an Men – the square, not the bazaar) – after long-lasting and fruitless search of sandals that would replace the pair I’m wearing we head for the coach station, where we meet a wacky Korean girl, who refuses (or is too ignorant to know the rules) to wear the scarf and trousers, causing a big disturbance with her snow-white legs and the strangest accent ever… We wish her good luck, though in radically Islamic country her ways might bring trouble (she already had some bad experience with taxi drivers having their hands all around her)…

 

***

 

W Esfahan z atrakcji turystycznych zaliczamy właściwie tylko plac Imama wraz z przyległościami – oba stojące tu meczety zachwycają, każdy na swój sposób. Jeden – meczet Szacha – przytłacza ogromem przestrzeni i akustyką (stojąc w odpowiednim miejscu można usłyszeć donośne echo szeleszczącego banknotu – sztuczkę tą prezentuje nam tłusty mułła, przechadzający się to tu, to tam), a drugi – Loftollah – kameralnością wnętrza, zachęcającą do wyciszenia i kontemplacji psychodelicznych wzorów pokrywających sklepienie.

Zaliczamy również spacer po bazarze okalającym plac (ponoć drugi pod względem wielkości po Tian’an Men – plac, nie bazar) – po długotrwałych i bezowocnych poszukiwaniach butów, mogących zastąpić moje rozlatujące się sandały, udajemy się na dworzec autobusowy, gdzie poznajemy szaloną Koreankę, nie uznającą (nie znającą tematu?) chust i spodni, wzbudzającą spore zamieszanie swoimi wyeksponowanymi białymi łydkami i absolutnie niezrozumiałym akcentem… Życzymy jej powodzenia, choć w kraju tak radykalnie muzułmańskim, swoją prezencją może napytać sobie biedy (już zresztą miała pewne przeboje z taksówkarzami, którzy brali się za jej obmacywanie)…

Leave a Comment

Your email address will not be published.