Alanya 2010.06.20

On the ferryboat to Alanya I meet a friendly Kurdish lady (who mentions her kurdishness with a low voice) – talkative despite not speaking any foreign language and in spite of my Turkish not being improved at all… After a couple of minutes she invites me to her house in a small town near Alanya – unfortunately, towards the end of the cruise she gets seasick and she is not in a shape to host anyone…
Alanya itself is a city of immense beaches on both sides of beautifully set castle. Next to Kleopatra beach there is a moderate-interesting Damlatas cave – it is said that the humidity and air composition inside is very good for health. And that’s it, done sightseeing, time to start catching the tan – the British way (intense pink) is still fashionable but not 100% dominant as this place has become a very popular destination for Polish tourists – so popular that numerous Polish shops and travel agencies have emerged.
In the evening you might enjoy visiting one of countless clubs – handsome Turkish waiters, sometimes overly naked, try to pull everyone in, which doesn’t work that good with male tourists – in Turkey they haven’t invented beautiful girls at the entrance who would be far more convincing…
One pub next to the other, party against party, the fun lasts till the dawn…. With only short breaks where the muezzin sings – on those occasions music stops everywhere not to interfere with holy words…

***

Na promie do Alanii spotykam Kurdyjkę (która o swojej kurdyjskości wspomina ściszonym głosem), bardzo chętną do rozmowy, choć nie mówi ani słowa w żadnym języku obcym a i mój turecki nie uległ znaczącej poprawie… Po paru chwilach chce mnie zaprosić do domu w małym miasteczku w pobliżu Alanii – niestety, pod koniec podróży dopada ją choroba morska i nie jest w stanie nikogo ugościć…
Sama Alanya to miasto przedługich plaż położonych po obu stronach malowniczo ulokowanej twierdzy. W pobliżu plaży Kleopatry znajduje się umiarkowanie ładna jaskinia Damlatas – ponoć wilgotność i skład powietrza wewnątrz jest bardzo korzystny dla zdrowia. To tyle, jeśli chodzi o atrakcje specjalne, czas przejść do wygrzewania się na piasku! Zaś wieczorem, już gustownie opaleni (wciąż obowiązuje styl brytyjski – intensywny róż, choć dominacja Brytów nie jest już bezdyskusyjna – Alanya stała się na tyle popularnym celem podróży dla Polaków, że pojawiły się tu liczne polskie sklepy i polskie biura podróży), możemy się wybrać do jednego z niezliczonych klubów, do których zdezorientowanego turystę próbują wciągnąć przystojni kelnero-naganiacze, czasami nawet roznegliżowani; niespecjalnie działa to na męską część przechodniów – w Turcji nie wynaleziono jeszcze ładnych dziewczyn, zachęcających swymi wdziękami do wstąpienia do danej placówki… Knajpa na knajpie, impreza na imprezie, zabawa trwa do samego rana… zamierając jedynie co jakiś czas na parę minut, podczas śpiewów muezzina – wówczas wszystkie kluby wyłączają muzykę, by nie zagłuszać jego nawoływań.

Leave a Comment

Your email address will not be published.