Turgutreis & Bodrum 2010.05.24

I had a little family meeting in Turgutreis – I managed to get in sync and celebrate Mother’s Day. I also got rid of some of unnecessary luggage passing it to my Mother, going back home after one week’s stay at Turkish riviera. I got some Polish pork sausages – a delicacy you can’t find in a Muslim country.
Turgutreis itself was not very appealing to me – covered with luxurious hotels, restaurants and souvenir shops it had nothing in store for me. No cheap accommodation whatsoever. A friendly waiter gifted me with a Turkish-English mini-phrasebook and advised me to sleep in the beach – it’s 100% safe as there is a guard watching over all night.

I only stayed a couple of hours in Bodrum – a city as touristic as it can be – but that time was not wasted.
I started with purcasing a ticket for the night coach to Antalya – I managed to get a nice price by showing my video testimony of my presence during Fenerbahce game – it so happened that the guy at the desk was a big fan of that team. My story and the material shown were so appealing to him that not only did he go down with the price but he also introduced me personally to the driver and the crew of the coach and asked them to take good care of me (if he could, he would have gone with me but he had to stay in the office for the night shift).
Since there was some 2 hours left before the departure, I decided to make a quick tour in the city. I was spotted taking pictures in the harbour by the crew of one of the most impressive ships I have ever seen. I was invited to chill out on the deck and after a couple of minutes conversation I was offered a job! It was really tempting as this ship could go for a cruise around the world if only the customers so wished. Maybe on my way back?

***

W Turgutreis odbyłem małe spotkanie rodzinne – udało mi się zsynchronizować i poświętować Dzień Matki. Poza tym pozbyłem się zbędnej części bagażu, przekazując go Mamie, wybierającej się z powrotem do Polski po tygodniowym wywczasie na tureckim wybrzeżu. Zostałem obdarowany polską kiełbasą wieprzową – rarytasem, którego w Turcji nie uświadczysz…
Samo Turgutreis jest średnio porywające – zabudowane luks-hotelami, restauracjami i sklepami pamiątkarskimi. Absolutny brak tanich miejsc noclegowych. Przyjazny kelner poleca mi przespanie się na plaży – strzeżonej przez całą noc – i wręcza mi jednostronicowy słownik turecko-angielski z najpotrzebniejszymi zwrotami.

W Bodrum – mieście tak turystycznym jak to tylko możliwe – zabawiłem ledwie parę godzin, nie był to jednak stracony czas.
Zacząłem od nabycia biletu na nocny autobus do Antalii – w uzyskaniu dobrej ceny pomogło moje video-świadectwo obecności na meczu Fenerbahce – sprzedawca biletów jest wiernym fanem tej drużyny. Moja opowieść i zaprezentowany materiał na tyle go poruszyły, że nie tylko obniżył cenę jak to tylko możliwe, ale również chciał jechać razem ze mną… Niestety, musiał zostać na nocną zmianę w biurze. Przedstawił mnie natomiast kierowcy i obsłudze autokaru, przykazując im, by o mnie dbali.
Ponieważ do odjazdu zostały jeszcze dwie godziny, postanowiłem zwiedzić nabrzeże. Podczas obowiązkowej sesji zdjęciowej zostałem wypatrzony przez załogę jednego z wypasionych żaglowców zaparkowanych w przystani. Zostałem zaproszony na pokład i po krótkiej rozmowie zaoferowano mi pracę. Oferta nad wyraz kusząca, bo załoga ma wszelkie uprawnienia by odbyć choćby rejs dookoła świata – wszystko zależy od klientów… Kusząca oferta, może w drodze powrotnej?

Leave a Comment

Your email address will not be published.