Gardesti 2010.04.22 142 km

My next stop was Gardesti, a little village where the mother and grandmother of Alex live. I was given some very precise directions how to get there, otherwise it would have been very but very hard… By the way, never thrust the distances that Google Maps gives you. Add a quarter of the distance not to have a bad surprise…

Upon arrival I put my fake Romanian to operation again and talked a bit about life in the countryside. Not only we talked about it but I also experienced it with my own stomach:) I had some real milk from a cow that stayed in the barn next to the house. Real eggs from real chickens, real cheese, vegetables and wine… I haven’t had a meal so tasty for a long time.

The next day the ladies would not let me go without a bag of food for the route. And I was really moved by their hospitality…

***

Moim kolejnym przystankiem było Gardesti, mała wioska, w której mieszkają mama i babcia Alex. Otrzymałem bardzo dokładne wskazówk odnośnie trasy – bez nich w życiu nie dałbym rady tam dotrzeć.
Przy okazji – nie ufajcie zbytnio wyliczeniom Google Maps – lepiej zawsze dodać parę, paręnaście kilometrów by potem uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Po dotarciu na miejsce ponownie zastosowałem mój sztuczny rumuński, który znów okazał się być przyswajalny dla rozmówczyń. Pogadaliśmy trochę o życiu na wsi i w mieście, a przede wszystkim jedliśmy i jedliśmy (tzn. ja jadłem, a obie panie wciskały we mnie, ile wlezie). Prawdziwe mleko przed chwilą wydojone z krowy schowanej w pobliskiej oborze, prawdziwe jaja od prawdziwych kur, prawdziwy ser, warzywa, wino… Dawno nie miałem przyjemności kosztować równie pysznego jadła…

Nad ranem otrzymałem dodatkowy pakunek z prowiantem na drogę. Gościna i życzliwość obu pań były niesamowite…

Leave a Comment

Your email address will not be published.